Zbiór wszystkich głosek danego języka można uszeregować wg różnych cech fonetycznych, takich jak dźwięczność, sposób artykulacji [w tym nosowość], miejsce artykulacji [w tym miękkość], iloczas [czyli długość] itd. i przedstawić w formie tabelarycznej [zazwyczaj osobno w formie tabelki spółgłosek i trójkąta/trapezu samogłosek] na różne sposoby.
I nie chodzi tu wyłącznie o kwestie „techniczne” takie jak kolejność poszczególnych cech czy podjęcie decyzji, którym cechom będą odpowiadały kolumny, a którym wiersze.
Różnice mogą dotyczyć też samego zestawu szczegółowych cech danej głoski – fonetycy mogą spierać się na temat tego, jak dokładnie opisać jej wymowę. Przykładowo: węgierskie głoski zapisywane ortograficznie za pomocą dwuznaków ⟨gy⟩, ⟨ty⟩ niektórzy fonetycy uważają za spółgłoski zwarte i używają do ich zapisu w międzynarodowym alfabecie fonetycznym znaków ⟨ɟ⟩, ⟨c⟩, a inni – za zwarto-szczelinowe [czyli afrykaty], dla których IPA przewiduje bardziej skomplikowany zapis: ⟨ɟ͡ʝ⟩, ⟨c͡ç⟩.
Nieco inne podejście niż fonetyka reprezentuje natomiast fonologia. Fonologów mniej interesują dokładne cechy fizyczne dźwięku poszczególnych głosek, a bardziej to, jak te głoski funkcjonują w danym języku [np. na którą inną głoskę dana głoska się „wymienia” przy odmianie danego wyrazu]. Podstawowym pojęciem fonologicznym jest nie głoska, której różne parametry da się dokładnie zmierzyć, a fonem, czyli jej wyidealizowany, abstrakcyjny [w sensie oderwany od fizycznej rzeczywistości] odpowiednik. Często jeden fonem może być realizowany na różne sposoby [alofony].
I o ile tworząc tabelki fonetyczne należy dokładnie przyporządkowywać poszczególne głoski poszczególnym cechom [co często skutkuje bardzo rozbudowanymi tabelkami, np. Tamás Kis w 2014 wyróżnił 8 miejsc artykulacji i aż 13 sposobów artykulacji, dzięki czemu np. możliwy jest precyzyjny opis różnic dialektalnych], o tyle tabelki fonologiczne są zazwyczaj prostsze a ich autorzy są mniej związani przez fizyczne właściwości dźwięku, tzn. mogą dokonywać pewnych uogólnień i np. grupować w jednej kolumnie fonemy, które nie są artykułowane dokładnie w tym samym miejscu [np. spółgłoski p, b i m są dwuwargowe, a f i v – wargowo-zębowe, mimo to często są przedstawiane w jednej kolumnie jako spółgłoski wargowe].
Przykładowo Péter Siptár przedstawił w 2003 węgierskie fonemy spółgłoskowe w następujący (niemal idealnie symetryczny) sposób:
| wargowe | zębowe | podnie- bienne | tylne | ||
| ob- stru- enty | zwarte | p – b | t – d | ty – gy | k – g |
| szczeli- nowe | f – v | sz – z | s – zs | h – | |
| zwarto- -szczeli- nowe | c – | cs – dzs | |||
| sono- ranty | nosowe | – m | – n | – ny | |
| inne | – l, – r | – j |
Spółgłoski są zapisane zgodnie z ortografią węgierską: dwuznak sz oznacza spółgłoskę zapisywaną po polsku literą s i vice versa: litera s oznacza spółgłoskę zapisywaną po polsku dwuznakiem sz, ponadto zs odpowiada polskiemu ż, cs – polskiemu cz, dzs – polskiemu dż, ny – polskiemu ń. Spółgłoski zapisywane po węgiersku dwuznakami ty i gy nie występują w polszczyźnie, najbliższe ich odpowiedniki to ć i dź.
Najciekawsza jest tu moim zdaniem kolumna przedostatnia pt. „podniebienne”. Siptár umieścił w niej zarówno spółgłoski palatalne, zapisywane ty, gy, ny, j [czyli mniej więcej polskie ć, dź, ń, j], jak i zadziąsłowe s, zs, cs, dzs [czyli mniej więcej polskie sz, ż, cz, dż]. Było to możliwe dzięki uznaniu spółgłosek ty, gy za spółgłoski zwarte; gdyby bowiem uznać ty, gy za spółgłoski zwarto-szczelinowe, to należałoby je umieścić w komórce już zajętej przez cs, dzs.
W tym eleganckim ujęciu występuje zatem 7 [a jeśli uznać istnienie fonemu dz, nawet 8] spółgłoskowych par, których elementy różnią się od siebie cechą, którą możemy nazwać miękkością:
| „twarde” | „miękkie” |
| t | ty |
| d | gy |
| sz | s |
| z | zs |
| c | cs |
| dz | dzs |
| n | ny |
| l | j=ly |
Tu mała uwaga: spółgłoska j może być zapisywana dwojako: literą j albo dwuznakiem ly. Dawniej w języku węgierskim były to dwie odrębne spółgłoski, z czasem jednak to „miękkie l” IPA: [ʎ] stało się nieodróżnialne od j. Ortografia, jak to zwykle bywa, odzwierciedla w tym wypadku dawniejsze stadium rozwoju wymowy.
We współczesnej ortografii węgierskiej cecha tej, powiedzmy, „miękkości” jest uwidoczniona w regularny sposób tylko w przypadku spółgłosek palatalnych. Spółgłoski te są bowiem zapisywane dwuznakami zakończonymi elementem -y, który można uznać za wykładnik „zmiękczenia” odpowiedniej spółgłoski twardej [przy czym w przypadku pary d–gy jest to mniej widoczne]. Analogiczną funkcję w polskiej ortografii pełni kreseczka zmiękczająca w literach ś, ź, ć, ń czy element -i dwuznaków si, zi, ci, ni. Takie regularne odwzorowywanie poszczególnych cech fonetycznych nazywa się ceszystością danego alfabetu.
Co ciekawe, w rowaszu, czyli tzw. runach węgierskich, można się dopatrzyć pewnej ceszystości w przypadku wszystkich przedstawionych powyżej w tabelce par (spółgłoski dz i dzs nie mają swoich prostych odpowiedników w rowaszu, więc ich nie uwzględniam) – mianowicie runy służące do zapisu spółgłosek, powiedzmy, „miękkich”, można na upartego uznać za podwojenia run służących do zapisu ich „twardych” odpowiedników.

Na grafice obok przedstawiam u góry runy poszczególnych spółgłosek „twardych”, u dołu runy poszczególnych spółgłosek „miękkich”, a pomiędzy nimi hipotetyczne stadia pośrednie unaoczniające domniemane powiązanie jednych z drugimi.
Nie twierdzę, że runy spółgłosek „miękkich” rzeczywiście powstały w wyniku podwojenia run spółgłosek „twardych” – zwłaszcza w przypadku pary z–zs byłoby to naciągane – jednak zestawienie takie może chociażby ułatwić zapamiętanie form tych run.

Dodaj komentarz